różne muu-opowieści
Blog > Komentarze do wpisu

Jak zostałam lesbijką

No więc zaczęło się w ubiegły czwartek.

Weszłam do księgarni w poszukiwaniu "Małego księcia" po fińsku - prezent dla koleżanki, która zbiera wszystkie wydania :)

Podchodzę do półki z książkami dla dzieci, ale ja przecież, kurde!, nie znam fińskiego i nie wiem, jak ta nazwa brzmi po fińsku, a nazwisko autora może być napisane mniejszą czcionką i mogę nie zauważyć... Obok mnie stoi jakaś panienka, więc mówię po angielsku:

- Excuse me, I don't speak Finnish

- Me too...

- ... I'm looking for the book "Little prince".....

- Me too...

- Oh, really? I wanted to buy it for my friend...

- And I'm going to learn Finnish by reading the book...

- And where are you from?

- Poland.

- O kurva.

Więc okazało się, że Marysia jest z Polski, przyjechała tu na studia, poznała Fina i zamieszkała tu na stałe. Sympatycznie sobie pogadałyśmy i umówiłyśmy się na następny dzień.

W piątek spotkałyśmy się pod dworcem, Marysia zawiozła mnie do swojego ulubionego klubu Teatteri, na tyłach Svenska Teatteri, i bardzo dużo ciekawych rzeczy mi opowiedziała. Na przykład to, że Finowie to jednak bardzo zamknięta społeczność, rzadko nawiązują bliższe kontakty z obcokrajowcami (tzn. przyjaźnie itp.), ale z drugiej strony młodzież często wyjeżdża za granicę i tam staje się "istotą społeczą".

Gadamy, gadamy, przy okazji po raz pierwszy od dłużeszgo czasu pozwoliłam sobie na kilka drinków :) i postanowiłyśmy potańczyć w sali na górze, stricte tanecznej.

Niestety, nie byłam przygotowana na tańce: miałam bluzkę z długim rękawem, a na nogach ocieplane kozaki :) Przez to poruszałam się dosyć ociężale, ale i tak było zabawnie.

Po drodze Marysia opowiedziała, że panowie Finowie mają ujmujący zwyczaj rozluźniania się na parkiecie do tego stopnia, że, za przeproszeniem, puszczają bąki. Wobec powyższego bardzo pilnowałam, żeby tańczyć tylko w okolicy kobiet :) Dowiedziałam się również, że jeśli kobieta przychodzi do klubu z koleżanką, a nie z facetem, musi się liczyć z tym, że będzie obiektem aktywnego ataku męskiej części tańczących. Niezależnie od tego, czy ma na to ochotę, czy nie, czy ma na palcu jakieś obrączki, pierścionki zaręczynowe, pierścionki rocznicowe i inne - jeśli nie przyszła z partnerem, to znaczy, że czeka na podryw! Atakuje się wszystko, co się rusza na parkiecie.

No i jakiś zdesperowany Fin mnie wypatrzył. Tu mała uwaga: kobiety w Finlandii są zjawiskowo piękne, nawet w MacDonaldzie, do którego, według moich obserwacji trafiają wyjątkowe pasztety, pracują śliczne dziewczyny o porcelanowej cerze i pięknych włosach. Natomiast panowie w Finlandii to skrzyżowanie wikinga z reniferem. Nawet sobie pomyślałam, że zepół Lordi (Eurowizja, rok temu:) tak naprawdę nie nakłada na siebie żadnych masek. Ot, trochę mejkapu.

Wracamy na parkiet. No więc ten Lordi-Fin podryguje przede mną, wszelkimi sposobami próbując zwrócić na siebie moją uwagę. Ale ja mam taki zwyczaj, że tańczę z zamkniętymi oczami, więc tylko wyczuwałam jego rosnące (nomen omen...) zniecierpliwienie. W końcu złapał mnie za rękę i bez żadnego wstępu wypalił:

- You are very beautiful, I want to spend the night with you.

I wiedziałam, że nie chodzi mu o odkrywanie różnic kulturowych między Polską a Finlandią.

Odprałam niewzruszona:

- I'm sorry, I'm not interested. I'm a lesbian.

Finowi opadła szczęka. Ale po tym,  jak to powiedziałam, uświadomiłam sobie, że na Fina taka informacja może wcale nie zadziałać deprymująco. Więc na wszelki wypadek spierd.... z koleżanką z tego klubu w podskokach, zwłaszcza, że ją zaczął podszczypywać jakiś nawalony staruszek.

No. I tak zostałam lesbijką :)

wtorek, 04 marca 2008, mala-muu
Komentarze
2008/03/04 17:08:35
świetny sposób na spławianie:D ale, że dziadki też na parkiecie i do tego naw(p)alone;)
znam jeszcze jeden, tzw. iracki, kumpela kiedyś też bawiła sie gdzieś na imprezie, ale już w Polsce i na pytanie gościa czy z nią zatańczy odparowała "sorry, ale mam męża w Iraku" i koleś grzecznie się oddalił;)
-
2008/03/04 17:32:15
Najlepszym tekstem, odstraszającym każdego natrętnego faceta, jest:
- Sory, mam grzybicę pochwy.
Działa!
na liczniku jest odwiedzin